mały koliber

Autor: Beata ( Luiza ) Kyan, Gatunek: Proza, Dodano: 14 lutego 2018, 20:21:46

Poranek zaczęła od bielizny, jak liść, który był i nie odkrył się. Została jednak warstwa lodowej ścieżki, jak po widoku na rozległość: chmury za oknem, gdzie przełęcz w gardle niesie pieśń. Kobieta zdjęta widokiem; ubrana po szyję w irchę, zapięta w ciasne guziki podniosła dłoń. Spomiędzy palców wyfrunął mały koliber.

 

Komentarze (9)

  • a wiesz kolibry są pomarańczowe, a wiesz jakie lubią kwiaty?:)

  • jakie?

  • uwielbiają pomarańczowe kanny, upodobały sobie wysokie kwiaty, razem wyglądają przepięknie, gdy zapylają :)

  • Valeria, opadły mi ręce haha

  • haha

  • Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

    Tańczący koliber

    Któż mi pomieszał wszystko?
    Czyjeż rozkazy, czyjeż
    myśli niechętne rozkoszy
    spiętej w muzycznych fibrach?
    Czegoż zazdrościsz, Boże?
    I tak mnie przecież nakryjesz
    prędzej czy później czapką
    jak tańczącego kolibra.

    ---
    Ładnie, delikatnie napisałaś.

  • Elm,
    dziękuję, kłaniam się nisko.

  • Poranek zaczęła od bielizny, jak liść, który był i nie odkrył się. Została jednak warstwa lodowej ścieżki, jak po widoku na rozległość: chmury za oknem, gdzie przełęcz w gardle niesie pieśń. Kobieta zdjęta widokiem; ubrana po szyję w irchę, zapięta w ciasne guziki podniosła dłoń. Spomiędzy palców wyfrunął mały koliber.

  • to miało być, troszkę "inne widzenie"

    Poranek zaczęła od bielizny. Jak liść, który był i nie odkrył się. Została jednak warstwa lodowej ścieżki - niby widok (powidok) na rozległość: chmury za oknem, gdzie przełęcz w gardle niesie pieśń. Kobieta, ubrana po szyję w irchę, zapięta w ciasne guziki, podniosła dłoń. Spomiędzy palców wyfrunął mały koliber.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się