L.

fragment
Autor: Beata Kyan, Gatunek: Proza, Dodano: 28 maja 2016, 06:32:44
Jest parę kroków przestrzeni, które trzeba przejść, a nie odmierzyć, bo co z odmierzania, gdy idzie się po jakąś rzecz, na dodatek wcale nie aż tak istotną, jedną z wielu, którą się przymierza, zakłada, bierze, przyrządza, wypija, czy zjada. Jak może boleć przestrzeń paru pospolitych kroków?
Klara się budzi? Nie czuje, nie myśli, nie ma. Jest rytm wybijany, jakiś rytm, Rano, jak się mieszka obok brukowanych kostek, to taki rytm słychać, gdy przechodzi kobieta mająca buty na obcasach. Rano jest ciszej, więc słychać, słychać obcasy. I po co myśleć, jaki rytm wystukują, a jeśli jakiś, to może słychać, czy idzie kobieta, która się uśmiecha, a może taka, która idzie, bo musi, iść, gdzieś, albo wraca po nocy i nie …uśmiecha się.
Tego dnia budzi się inaczej, nie czuje. Słyszy, nazywa, jakby obok, z łatwością. Prawa półkula mózgowa jest tą, która mówi: to jest łóżko, podłoga, drzwi, za którymi jest kawałek korytarza i kuchnia. Może herbaty?
Lewa tłumaczy: ten dom, w którym mieszkacie z Anielką jest właściwie nieskończony. No tak, – oczywiście, uzupełnia Klara, dlatego mamy niemowlęcą wanienkę, zamiast wanny, i jakie to szczęście, że się w niej mieścimy, że nie urosłyśmy, aż tak bardzo.

Ten dom ma schody, które prowadzą na górę, a właściwie te schody są ciągle w budowie.
  • Autor notki: Beata Kyan
  • 14 października 2017, 07:06:30
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się